niedziela, 14 października 2018

Akwarelowy Analfabeta - totalne podstawy czyli papier, farby i pędzle.



   Od bardzo dawna wzdychałam do akwareli. Patrzyłam z podziwem i fascynacją na osoby malujące nimi. Byli dla mnie prawie jak półbogowie, którzy w swych głowach i dłoniach dzierżyli jakąś nieprawdopodobną moc i umiejętność. Wirtuozi posługiwania się kolorami, panowaniem nad nieprzewidywalnymi strugami barw na papierze...


Wzdychałam, marzyłam, oglądałam... a w głowie krążyła myśl "ach, gdybym tylko umiała..."
No tak, bo niby skąd miałabym umieć. A z drugiej strony niby skąd miałabym wiedzieć, że nie umiem skoro NIGDY nie próbowałam?!
Ostatni raz malowałam na lekcji plastyki (i to plakatówkami), więc jak przez mgłę pamiętam swoje umiejętności. Jednak z góry założyłam, że NIE UMIEM.
Dobrze, że swoje myśli wypowiedziałam w miejscu publicznym i ktoś o wiele mądrzejszy podsunął nieprawdopodobną radę - "Spróbuj!".
Chyba potrzebowałam właśnie takiego przysłowiowego kopniaka, bo niczym rozpędzona lawina ruszyło moje akwarelowe szaleństwo.
Nabrałam minimalnego , niczym brud za paznokciem, doświadczenia , ale postanowiłam (za Waszą prośbą !) podzielić się tym co wiem i stworzyć  tu na blogu Grupę AA (Akawarelowy Analfabeta ;) ), gdzie będziemy się uczyć i wymieniać doświadczeniami. Co Ty na to?




1. CO NA POCZĄTEK?



Papier
Jak się okazuje ma ogromne znaczenie. Poniżej wklejam zdjęcia moich prac na 3 rodzajach podłoża.


 BLOK RYSUNKOWY



Można na nim spróbować, chyba nawet trzeba, by przekonać się , że nie jest w stanie przyjąć takiej ilości wody, jaką chcielibyśmy mu zaserwować. Także farby rozprowadzają się jakoś tak ... sztywno? ;)


BLOK AKWARELA


Canson STUDENT 250 g/m2 

Mój pierwszy i na razie ulubiony. Nie jest specjalnie drogi i to jego niewątpliwy atut. Mam w dwóch rozmiarach A5 i A4 , ale na zupełny początek wystarczy tylko ten mniejszy. Dla mnie największą trudnością było skalowanie i zapełnianie większej powierzchni kartki ( głównie dlatego, że ciągle się uczę więc są to pojedyncze motywy).


PODOBRAZIE


Ak-art 100% len 


Trudna sprawa. Jak naniesiesz ołówek to koniec. Spróbuj się pomylić - nie wymażesz. Ostatnio jednak postanowiłam wykorzystać "zniszczone" płótno. Jestem totalnie zakochana w tym jak rozlewa się po nich kolor, jak przenika. Istotne jest też to, że farba i woda nie wsiąka tak szybko w to podłoże, mogę powiedzieć, że nawet się na niej utrzymuje.  Bardzo widoczna pozostaje faktura, ale myślę, że to tylko zachęca do różnych eksperymentów.




Ostatnio w Tigerze kupiłam blok do akwareli 300 g. Dwadzieścia arkuszy formatu 180x240 mm kosztuje 20 zł. Będę go niebawem testować, więc jeśli chcecie podzielę się spostrzeżeniami. 

Pędzle




Na początek w zupełności wystarcza mi :
- pędzel 0 - nie znalazłam idealnego, wszystkie mi się mierzwią i rozwarstwiają. Wkurzam się na maksa, bo gdy chodzi o precyzję takie fochy są nie na miejscu!
- płaski - bardzo go lubię! Włosie ładnie się trzyma, potrafi fajnie wykończyć detale - np. równe brzegi czy liście na drzewach. Obecnie mój ulubieniec to DALER ROWNEY flat shader 6.
- okrągły mały - jestem nim w stanie namalować wszystko. Gdybym miała mieć tylko 1 pędzel byłby to ten - jest bardzo uniwersalny. Mój ulubieniec to DALER ROWNEY fround 4.
- olbrzym - jest niezastąpiony do tła i do rozprowadzenia wody - Niki4 rozmiar 14.
- wachlarz - mój ostatni zakup i totalna miłość. Nabiera farbę "punktowo" można więc uzyskać fajny efekt. To on w połączeniu z olbrzymem stworzył gwieździste niebo na podobraziu. Kon-I-noor hardtmuth Prague Colors.


Poniżej możecie zobaczyć proste podsumowanie kształtów pędzla i efektu jaki on daje.




Farby

Temat rzeka, ale na początku to malutki strumyczek i w nim brodźmy.


Pierwsze farby jakie kupiłam to Talents ART CREATION 12. Taka totalnie podstawowa paleta w zupełności mi wystarczyła. Tym bardziej, że i tak większość czasu spędzam na mieszaniu kolorów (to mnie bardzo kręci ;) ).
Po jakimś czasie dokupiłam amarant (nie umiałam go wymieszać) i kolory ziemi. Tym razem postawiłam na półkostki.


  
Chyba jednak wolę te w tubkach. Łatwiej je mieszać (musicie przygotować sobie jakąś paletę - dla mnie hitem jest zwykły talerz) nie pakując do środka innego koloru.
Natomiast niewątpliwie te w półkostkach są lepszej jakości - mają fajną pigmentacje i kolory.
Dokupiłam też osobne tubki z białym i czarnym, gdyż to najczęściej dodawane kolory.


A potem... a potem Agata Krzyżanowska pokazała swoją pamiątkę z Berlina czyli metaliczną paletę! Zachorowałam zupełnie na nią, ale póki co muszę się zadowolić namiastką ....



Daje naprawdę fajny efekt, więc wszystkie sroki powinny być zadowolone :)







 Dodatkowe gadżety







   Taką mam naturę, że lubię eksperymentować. Lubię też chyba gadżety ;) Kiedyś Marta Chmielecka pokazała u siebie filtr maskujący. Oczywiście, że musiałam go mieć !
Ja zabezpieczam nim te partie obrazu, które chcę aby pozostały białe. Po jego zaschnięciu na kartce można śmiało malować, a farba "omija" te miejsca. Gdy obrazek jest skończony po prostu usuwamy go niczym maseczkę peel-off albo skórę łuszczącą się na spalonych słońcem plecach.

Dodatkowo mam pisaki z ECOLINE :

  • blender (nie polecam, efekt mizerny)
  • brush pen black (fajna zabawka, ale nie niezbędna)
Z Le plume mam fine brush, kupiony z myślą o konturach na wyschniętym obrazku, a ostatnio na urodziny siostra sprezentowała mi pisaki ZIG Fudebiyori w 6 podstawowych kolorach. Jeszcze nie miała okazji ich wykorzystać, ale jak tylko coś nimi zmaluję nie omieszkam się pochwalić.


A teraz hit! Jeśli macie starą szczoteczkę do zębów i strzykawkowy aplikator np. do IBUM to koniecznie odłóżcie je sobie do swoich malarskich niezbędników! Tak, tak tym też można malować!



Jednak o samym malowaniu, inspiracjach i pomysłach napiszę Wam w kolejnym poście. 

Koniecznie dajcie mi znać jak zapatrujecie się na takie tematy i co chcielibyście jeszcze wiedzieć.
Jeśli z kolei macie jakieś doświadczenia w temacie akwarelii to tymbardziej liczę na Wasze komentarze! Przeczytam z wielką przyjemnością o Waszych ulubieńcach z powyższych kategorii.


Do następnego!

Magda



1 komentarz:

  1. Z przyjemnością przeczytałam. Też marzy mi się malowanie, może kiedyś... Piękne te Twoje rysunki.

    OdpowiedzUsuń