czwartek, 14 maja 2015

Projekt "NARNIA"


Pamiętacie post o zaśmieconym lesie? klik! Byłam wtedy trochę zniesmaczona, trochę zdenerwowana, trochę rozczarowana, ale... postanowiłam, że jednak chcę mieć furtkę na łąkę i do lasu. Może kiedyś uda się to miejsce wysprzątać, może śmieciarze ockną się ze swojego letargu... Jeśli nie, zawsze pozostanie nam czysta radość z posiadania drzwi do Narnii.
Jakiś czas temu pokazywałam Wam również drzwi, które były ukryte za Albeną. Po oględzinach zdecydowałam ( z bólem serca), że pójdą do spalenia. 
Nie dawały mi jednak spokoju... Na całe szczęście było więcej mniejszych kawałków drewna i tak przeleżały cały miesiąc przykrywane kolejną partią materiału do spalenia.
Aż do zeszłego weekendu, gdy coś mnie tknęło by jednak je wykorzystać. To nic, że krzywe, to nic, że w dwóch miejscach spięte metalowym kątownikiem. To nic! A nawet te "niby" wady stały się ich zaletami! To w nich przecież tkwi cały ich urok i wyjątkowość.
Wzięłam się więc do roboty. W ruch poszła opalarka, papier ścierny, szpachelki, nożyk, a w póżniejszym etapie szlifierka kątowa...


Ze szlifierką wynikła taka trochę śmieszna, trochę przerażająca historia. Zawsze to ja pouczam Jasia, gdy tylko bierze jakieś narzędzie do rąk, że trzeba być ostrożnym, trzeba myśleć co się robi i naprawdę uważać. Taka ze mnie mądra mama. A tymczasem szlifując oczyszczone fragmenty drzwi, gdy już opanowałam to śmieszne uczucie niepewności czy to ja trzymam szlifierkę czy szlifierka mnie, zamyśliłam się... jak zwykle myśli krążyły gdzieś daleko... było cicho, spokojnie... drzwi nabierały rumieńców. Wyłączyłam szlifierkę i niewiele myśląc opuściłam ją w dół... na udo...
Tak, dziś mam pamiątkę. Spodnie mają stylową, szarpaną dziurę, a udo piękną szramę z szerokim strupem.
Teść zaśmiał się, że będę mieć zakaz używania narzędzi, bo jestem gorsza niż Jaś.

Na całe szczęście nie mam jednak szlabanu na narzędzia i mogę działać dalej! :)

Drzwi wyglądają tak, a ja postanowiłam, że pozostawiam resztki lakieru...
 

 Jedynie dół i prawa strona zostaną jeszcze trochę oczyszczone.


Ponieważ nie chcemy pozbywać się starego płotu, który okala Ranczo wymyśliłam, że trzeba go trochę przysłonić. Wpadłam na pomysł posadzenia jakiegoś pnącza, które przysłoniłoby trochę ten beton.
Ponieważ tak jak Szlifierz, Ogrodnik ze mnie żaden podpytywałam Was na istagramie co posadzić. Ostatecznie na ratunek przyszła Biedra! Podczas sobotnich zakupów rzuciło mi się w oczy hasło "przyrost 6-8 m na rok!", a zaraz potem "najszybciej rosnące pnącze". O to coś dla mnie! 
Wybór padł na Rdest Auberta.


Myślę, że będzie świetnie pasować do bzów, które rosną tuż za płotem i nadadzą przejściu tajemniczości.


Posadziłam je po obydwóch stronach miejsca w którym będą stały drzwi. W ten weekend zamierzam sprawdzić przyrost ;)


Jeśli nie bardzo wiecie co chcę osiągnąć podrzucam kilka inspiracji znalezionych na szybko na Pinterestcie:





Póki co obrabiam drzwi, a Rafał ma wymyślić jak je zamontować na oryginalnych framugach.



Przy okazji chciałam serdecznie przywitać wszystkich, którzy nas "obserwują". Fajnie, że jesteście!


Pozdrawiam,
Magda

8 komentarzy:

  1. Cudowne są te drzwi, piękny pomysł żeby je tak wykorzystać...ja bym ja nawet w domu powiesiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, do domu przewidziane są inne drzwi :) mamy 3 pary takich http://ranczoodnowa.blogspot.com/2015/04/drzwi-do-rancza.html i ciągle nie mogę się zdecydować gdzie finalnie trafią :)

      Usuń
  2. kocham to Twoje ranczo i te skarby:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też je kocham! :) Mam nadzieję, że jeszcze w jakiś zakamarkach kryją się skarby - niespodzianki :)

      Usuń
  3. Imponujące drzwi! Na pewno warte wkładu pracy :)
    Do dzieła :)
    Ściskam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a mało co nie zostały spalone! Jednak czasami warto by pewne rzeczy "poleżały" trochę.

      Usuń
  4. Pomysł na drzwi świetny! Jak tylko będziesz chciała zrobić sobie wakacje od rzeczywistości ...myk i Cię nie ma ;)
    Co do pnączy, to nie wiem jakie masz preferencje ...ale z czystym sumieniem mogę Ci polecić winobluszcz pięciolistkowy. Bardzo szybko rośnie i jesienią cudownie się przebarwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co posadziłam rdest jak się z nim nie uda pomyślę o winobluszczu pięciolistkowym - to co pokazało mi Google bardzo mi się podoba!

      Usuń