Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2020

BOHO LAMPA - bardzo szybkie DIY







Po lampie, którą wymyśliłam do altany (możesz zobaczyć ją tutaj), a która wzbudziła sporo skrajnych opinii zanim jeszcze powstała myślałam, że wypstrykałam się z oświetleniowych pomysłów.
A tu kroiło się stworzenie lampy na niezadaszony (i to naprawdę kluczowy aspekt, który wygenerował ten pomysł) taras.
Oczywiście chciałam zrobić lampę z tego co było pod ręką.

Wykorzystałam więc do tego :



  • abażur, który dostałam chyba rok temu od Karoliny z @aletuladnie ,
  • farby Montana, które kupiłam przy okazji metamorfozy ramek do sypialni ,
  • włóczki, które namiętnie kupowałam w secondhandach w nadziei, że jesienią wrócę do szydełka


Pierwszym krokiem (pomijając już samo mycie abażura, bo to wydaje mi się oczywiste) było pozbycie się uroczej koronki. Totalnie nie pasuje ona do Rancza.




Potem farbą MTN Montana 94 (kolor LABYRINTH GREEN)  w spray'u pokryłam abażur. Dwie cieniutkie warstwy są wystarczające.



Gdy farba wysychała, z włóczek zaczęłam robić chwosty. Wybrałam metodę na sztywny kartonik, bo zależało mi aby chwosty miały mniej więcej tą samą długość.





Potem przymiarka ułożenia kolorów.





Szybki montaż chwostów i przycięcie wystających części.








I lampa wylądowała na tarasie.



Jeśli potrzebujecie podstawowych rad odnośnie elektryki w lampach przypomnę Wam wpis o monkey lamp ( kilknij tutaj), gdzie jest sporo technicznej wiedzy.

Wracając jednak do boho lampy tarasowej jej ogromnym plusem jest to, ze daje sporo światła i gdy zmoknie szybko wysycha.



I jeszcze jedno gdy się znudzi można przerobić ją szybko!

Zostawiam Wam przekierowanie do wpisu o tarasie inspirowanym Meksykiem
Też jest boho, też jest kolor i oczywiście szczypta ranczowego dystansu.


Do przeczytania,
Magda


czwartek, 6 grudnia 2018

Monkey lamp za mniej niż 100 zł i szybki kurs elektryki w jednym!






        Jeśli śledzicie zdjęcia zagranicznych wnętrz i wpatrujecie się w pojawiające się tam detale na pewno znacie lampy, czy to ścienne czy to stołowe, w kształcie małpy.

Ostatnio nawet w katalogu Westwing dumnie spoglądały z kart, ale jednocześnie odstraszając nieco ceną (około 1100 zł za lampę to dla mnie stanowczo za dużo). Nie byłabym sobą gdybym nie znalazła rozwiązania na moją kieszeń i sumienie ;) przy okazji ucząc się nowej rzeczy. Pomysł z lampą zaowocował szybkim i podstawowym kursem elektryki u mojego teścia.

wtorek, 27 listopada 2018

BOHO-HO-HO - Kalendarz Adwentowy - 24 wierszyki-zagadki na każdy dzień!








      Totalnie zaskoczona spełniam Wasze życzenie! Wczoraj na naszym INSTAGRAMIE pokazałam nasz tegoroczny Kalendarz Adwentowy i 24 wierszyki-zagadki, które do niego napisałam. 
(W stories możecie znaleźć wyróżnioną relację AdwentoweDIY)

Na Waszą prośbę, umieszczam tutaj rymowanki, które mają za zadanie naprowadzić Jasia i Jeremiego na drobne upominki, które będziemy ukrywać po całym domu. Chciałam ich w ten sposób nauczyć współpracy (Janek ma 9 lat, Jeremi w marcu 3) i wciągnąć do zabawy całą rodzinę (Rafał twierdzi, że niektóre są trudne ;) więc trzeba będzie podpowiadać).

piątek, 26 października 2018

Ranczowe ZPT - Tęcza





Ponieważ skrót ZPT może nie być jasny dla każdego, śpieszę z wyjaśnieniem - kiedyś dawno, dawno temu w szkołach odbywały się Zajęcia Praktyczno - Techniczne, na których można było się nauczyć naprawdę wiele - począwszy od przyszywania guzików, pieczenia ciasta, na szyciu worka na wypadek wojny skończywszy (autentyk! sama szyłam taki! miał służyć do zapakowania mojego dobytku w razie ucieczki przed najazdem wroga ;) ).

Po tej historii możecie się poczuć ciut rozczarowani, ponieważ dziś będą zajęcia z robienia tęczy, w którą jak łatwo się domyśleć jedynie co można spakować to kurz i roztocza.

sobota, 8 września 2018

TARAS DREWNIANY - Krok po kroku - cz. 1



Część pierwsza - "Taras główny"


Krok 1 - pomysł, projekt czyli jak to ma wyglądać.


Od początku budowy domu wiedzieliśmy że będziemy mieli dość spory taras. To było trochę podyktowane dużym oknem tarasowym (4,5m szerokości). 
Tak to wyglądało "PRZED"


sobota, 30 maja 2015

Ranczowe ZPT #2



Dobry wieczór,

pod ostatnim postem mogliście przeczytać moje płomienne deklaracje, a może raczej nadzieje, że w związku z urlopem blog będzie dosłownie zasypywany relacjami. I jak? Wychodzę na kłamczuchę!
Jedynie nasz INSTAGRAM tętni życiem i jest w miarę na bieżąco z postępami prac.
Ale tak naprawdę tego po prostu nie da się ogarnąć. Niby urlop, ale śpimy krócej niż na co dzień, pracujemy dłużej i ciężej, a dom traktujemy jako łaźnie i hotel. Gdzie w tym szaleństwie czas na bloga?!

Dziś przychodzę z szybkim ZPT. Po ostatnim (klik!) wiecie już doskonale, że każda praca którą wykonuję w ramach tej serii jest czymś zupełnie nowym dla mnie. Nie będę ściemniać, że jestem super obeznana jak chodzi o narzędzia, materiały i etapy. Wszystko robię intuicyjnie, z niewielkim wsparciem męża i teścia oraz przemiłych osób wyszukanych w internetach ( w tym wypadku radą służyła Paula z bloga http://refreszing.blogspot.com/ ).

W dzisiejszym odcinku udział bierze:
- Krzesło - Ruina wyszperane na OXL - za darmo
- wiertarka
- nakładka na wiertarkę
- papier ścierny 80
- farba Dekoral do drewna i metalu - około 22 zł
- pędzel - 3 zł
-wałek z gąbką - około 2 zł


 Pierwszy krok to oczyszczanie wszystkich zakamarków krzesła - najpierw wiertarką z nakładką (wybaczcie nie znam fachowej nazwy). Potem całość wygładziłam jeszcze papierem ściernym 80. Teraz już wiem, że przy okazji kolejnego krzesła spróbuję delikatnie przeczyścić powierzchnie płaskie szlifierką oscylacyjną.



Po oczyszczeniu krzesło wyglądało tak...


Delikatnie je wymyłam i odstawiłam aby wyschło. Kolejnego dnia wzięłam się za krok drugi czyli malowanie...


 Szczerze powiedziawszy po położeniu pierwszej warstwy poczułam lekkie rozczarowanie...


 W trakcie malowania odkryłam, że zdecydowanie lepiej jest malować krótkimi pociągnięciami pędzla. Ale to zapewne już wiecie. A mi się wydawało wtedy, że odkryłam jakąś niesamowicie tajemną tajemnicę :)


Farba dość szybko schnie i tego samego dnia udało mi się położyć drugą warstwę. Krzesło z daleka wyglądało już naprawdę ładnie, ale drażniły mnie widoczne ślady pędzla.
Krzesło schło, a ja następnego dnia pobiegłam do marketu budowlanego po wałeczek - wybrałam najmniejszy jaki był.


Krok trzeci czyli trzecia warstwa nałożona mikro wałeczkiem okazała się strzałem w 10. Krzesło wreszcie zaczęło wyglądać ładnie. I z daleka i z bliska :)



 Co najważniejsze przyszły użytkownik czyli Jaś jest zachwycony. Ja też, ilekroć spojrzę na krzesło jestem dumna. No kto by pomyślał! Ja i narzędzia. Ja i farby. Ja i odnawianie.
Muszę zapamiętać by nigdy nie mówić "nigdy"!
A co najfajniejsze efekt końcowy tak mnie zmobilizował, że jak już skończymy wszystkie prace rozbiórkowe ( chciałabym Wam jutro o nich trochę opowiedzieć) wezmę się za kolejne krzesło, szufladę... i to co jeszcze uda mi się pozyskać :)

 A teraz...
Dobranoc mówi Ranczo :)

bo wiecie, niby jutro niedziela, ale Ranczo nie zna się na kalendarzu ;)


niedziela, 26 kwietnia 2015

Ranczowe ZPT #1


 Dziś przychodzę do Was z pomysłem na nowy poddział tego bloga - "Ranczowe ZPT". Chciałabym pokazywać Wam tutaj Nasze proste pomysły na wykorzystanie materiałów, które mamy dookoła siebie przy okazji remontu Rancza.
Być może Ameryki nie odkryliśmy, być może gdzieś już to widzieliście...
Dla mnie to był spontan (jakoś trzeba zająć dziecko) i pomysł, który mimo swej prostoty w trakcie prac rozwinął się jeszcze.

Wykorzystaliśmy:
- drewno sosnowe 4 -(odpad z budowy TOI TOI - wcześniej drewno było elementem szpuli kablowej)
- gwoździe 10 szt. ( 3,5x 65 mm; 6,5 Pln/ 1kg) + 6 szt. na wieszaki
- młotek

Czas pracy: około 5 min




Myślę, że kadry krok po kroku są zbędne...



 Domki zawisły na ścianie garażu. W jednym zamieszkał tymianek posadzony w starej menażce Rafała (przepraszam Kochanie :) ), w drugim ładne żółte kwiatki, których nazwy nie zapamiętam chyba nigdy ;). na haczykach zawisły podstawowe narzędzia ogrodowe, które do tej pory gubiły się w różnych zakamarkach ogrodu.



Nie będę ściemniać, że to prosta robota. Są ludzie, którzy się do tego nie nadają i których to zadanie przerośnie. Mimo rozlicznych talentów, stolarskiego niestety nie posiadam. Jako bonus pokażę Wam jak tego nie robić...
Tak, to praca dorosłej kobiety. Nie przedszkolaka. Choć myślę, że teraz obrażam przedszkolaka.


Pozdrawiam,
Magda która mimo wszystko ma 10 palców.